Dziś coraz mniej czytelna staje się ironia. Ludzi interesuje głównie rzeczywistość. Biorą wszystko niesłychanie poważnie. Tu już nie ma miejsca na surrealizm.

Aby się przekonać czym jest ten kierunek, wybraliśmy się do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lęborku na spotkanie ze sztuką.

Na wystawie „Surrealizm to ja” zapoznaliśmy się z grafikami Salvadora Dali. Były to litografie stanowiące ilustracje do książki „Autobiografia Benvenuto Celliniego” oraz ksylografie (drzeworyty) do baletu komicznego „Trójkątny kapelusz” Manuela de Falli.

Ogromnie zaciekawiły nas te prace. Odnajdywane przez nas symbole, pomogły nam rozszyfrować i zrozumieć znaczenie tych dzieł. Okazało się, iż w surrealizmie nie tłumaczy się obrazu, nie ma tu symboli, to niewytłumaczalna wizja podświadomości.

Wystawa pokazała nam nieodkryte aspekty geniuszu artysty, co sprawiło, iż spotkanie z nim było interesujące nie tylko dla profesjonalistów, ale również dla nas, czyli dla ludzi dopiero odkrywających sztukę.
Czy odkryliśmy sztukę? Jeszcze nie, ale zrobiliśmy już kilka pierwszych kroków.