Zajęcia laboratoryjne zwykle prowadzi się w jak najmniejszych grupach. Przez "jak najmniejsze" rozumiemy maksymalnie 20 osób. Pozwala to na swobodę przy wyknywaniu doświadczeń i przy poruszaniu się po klasie-laboratorium, ale kto powiedział, że tego samego nie można zrobić w grupie ponad 50 osób? Ten chemiczny poniedziałek okazał się nie tylko efektownym, ale i bardzo efektywnym.

Kolejna grupa, właściwie grupy, kolejne doświadczenia, a w zasadzie naprawdę masa doświadczeń, czyli... kolejne wyzwanie zrealizowane.

Nie stanęły nam na przeszkodzie ani ograniczona ilość stojaków do probówek, ani moździeży czy bagietek. Na szczęście klasa chemiczna okazała się większą, niż przypuszczaliśmy i tak wykorzystując podwojoną porcję sił (oraz potrzebnych odczynników i ławek) przyjęliśmy gości najlepiej, jak się tylko dało.

Bez wątpienia było to wyjątkowe spotkanie. 

Mamy tydzień na regenerację sił oraz gabinetu chemicznego (chociaż naprawdę nie było tam aż takiego bałaganu) i szykujemy się na najprawdopodobniej ostatni chemiczny poniedziałek. Już nie możemy się doczekać, co ciekawego wydarzy się tym razem.